Nowinki ze świata kultury, aktualności, wydarzenia, fotoreportaże.

Człowiek uwikłany w kontekst

Fotografia artystyczna coraz bardziej odbiega od tego, co kojarzy się nam z powszechnym i codziennym wykonywaniem zdjęć. Dotyka raczej eksperymentu w kwestii perspektywy, manipulowania światłem, formą, a nawet eksponatem. Pośród sztuki cyfrowej, która podbija dziś szerokie gusta odbiorców, fotografia codzienna wydaje się być mało znacząca. A jednak jest, bo czy nie wykonujemy każdego dnia tysiąca zdjęć, które mają się wpisać w nasze życie jako fragmenty wspomnień, obrazy chwil, które stały się naszym udziałem? Festiwale fotograficzne po brzegi wypełnione są sztuką eksperymentu, obrazem jako miniaturą manipulującą formą. Aż tu nagle pojawia się coś, co wzbudza szereg standardowych uczuć, jest bliskie i ciepłe głównie przez swą tematykę, jednak równocześnie fascynujące, bo inne oraz bezsprzecznie odmienne.

Norweski Festiwal Nordic Light 23-27 kwietnia 2013.

Festiwal Nordic Light odbywający się w Kristiansund w Norwegii, rozpoczyna się już 23 kwietnia 2013 roku. Wcześniej, choć w ramach festiwalu, odbyła się wystawa Roara Nerheima, której tematem był człowiek i muzyka. Konkretnie chodziło o portret człowieka przy pracy. Tak rzadko dziś widywana fotografia z instrumentem. Przeglądając zdjęcia odnosi się wrażenie, że fotografie mają dwóch bohaterów, jest nim człowiek oraz instrument, któremu pięknie odbiera się swą narzędziową funkcję. Człowiek przy pracy, wraz z tym, co jest jego pasją, czymś, dzięki czemu w sposób materialny powstaje dźwięk, a potem muzyka. Zdjęcia są relacją chwil niejako zza kurtyny, gdy twórca zostaje sam ze swoim narzędziem, być może nadrzędnym w stosunku do artysty. Obserwujemy momenty, gdy samodzielnie przeżywa muzykę, nie tylko ją tworzy, ale staje oko w oko z samym procesem powstawania pojedynczych dźwięków. Siłą fotografii jest ich forma, światło, ciekawie uchwycona perspektywa, piorunujące zbliżenia, czystość obrazu, ale także temat, będący przecież w gruncie rzeczy na pozór mało porywający. Zdjęcia uzmysławiają ponadto, że muzyka tworzy się wszędzie, na pustkowiu, nad brzegiem morza, w samotności fotela i schodów. Towarzyszą jej emocje i stany, jak samotność, zamyślenie, zaduma. Twórca pochłonięty samą czynnością trzymania instrumentu, wraz z nim staje się piękny, wreszcie oboje się uzupełniają.

Warto dodać, że fotografowani tu ludzie są dokładnie tacy, jakimi ich postrzegamy, bez upiększeń i zmian, a nade wszystko przepełnieni muzyczną pasją. Nie odstępują swych instrumentów na krok, podróżują z nimi, w nich przyglądają się sobie. Taka oto niezwykle piękna symbioza materii, życia oraz abstraktu, jaką jest muzyka.

Pozostaw odpowiedź