ARCHIWUM. CROWDFUNDING, CZYLI DEMOKRACJA W FINANSACH
Dla większości z nas kiedy w kinie gaśnie światło zaczyna się czas relaksu i odpoczynku. Jest jednak powiększająca się grupa osób, zadających sobie wtedy z niepokojem pytanie: "Czy dobrze zainwestowałem swoje pieniądze?". I nie chodzi tu bynajmniej o kupno coraz droższych biletów kinowych.
8 stycznia 2010 r. na ekrany polskich kin wszedł film "Ciacho" w reżyserii Patryka Vegi. Komedię tą w czasie pierwszego weekendu zobaczyło ponad 215 tys. widzów a wpływy ze sprzedaży biletów wyniosły ponad 9,5 mln. zł. Duża część oglądających nie miała pewnie pojęcia, że uczestniczy w niezwykłym wydarzeniu. Ogląda pierwszy polski film, którego akcje może kupić na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Co prawda nie na rynku regulowanym, ale na NewConnect, czyli przeznaczonym dla młodych spółek. Akcje East Pictures S. A., producenat "Ciacha", zadebiutowały na tym rynku 22 grudnia 2009 r. przy cenie ponad 22 zł. Andrzej Wojciechowski - inwestor giełdowy na swoim blogu pisał, że "inwestowanie w branże filmową jest obarczone dużym ryzykiem. Jednak w przypadku East Picture mamy do czynienia z osobami doświadczonymi. Pierwsze projekty filmowe Spółki realizowane będą wraz z jednym z założycieli i akcjonariuszem East Picture SA - Patrykiem Vegą, który jest określany przez media jako najbardziej obiecujący reżyser młodego pokolenia." Po blisko czterech miesiącach, widzowie którzy zainwestowali w dniu premiery w East Pictures nie mają powodu do zadowolenia. W połowie kwietnia ich cena spadła do około 6 zł.
Zmiana kursu akcji to pewnie jeden z głównych minusów finansowania działań kulturalnych przez inwestorów giełdowych. Z punktu widzenia efektywności zresztą nie najlepszy, ze względu na duże koszty początkowe (przygotowanie prospektów emisyjnych, itp.) i właśnie możliwość sporych wahań kursowych. Jednak na świecie pojawia się co raz więcej pomysłów poszukiwania pieniędzy przez artystów i producentów poza kieszeniami sponsorów czy urzędów.
9 maja 2009 r. widzowie warszawskiego festiwalu Planete Doc Review mieli okazję oglądać film "Wiek głupoty" (The Age of Stupid) w reżyserii brytyjskiego dokumentalisty Franny Armstronga. Obraz ten został wyprodukowany m.in. za pieniądze zebrane przez internet. 815 tys. dolarów zainwestowali zwykli ludzie. Za 35 dolarów można było wykupić prawa do umieszczenia swojego nazwiska w napisach końcowych, a za 9 tys. dolarów prawa do udziału w zyskach, jeśli takie zostaną wygenerowane.
Model finansowania wydarzeń społecznych bezpośrednio przez ich odbiorców jest nazywany crowdfinancingiem i w tej chwili nie ma dobrego, polskiego tłumaczenia. Może się odbywać na wiele sposobów. Zazwyczaj jest to przekazywanie niewielkich sum pieniędzy (tzw. mikropłatności) na ściśle określony cel.
Na poziomie teoretycznym opiera się o jedną z najważniejszych zasad antropologii kulturowej, czyli zasadę wzajemności. Została ona spopularyzowana m.in. przez profesora psychologii Arizona State University Roberta Cialdiniego. W praktyce zasada jej działania jest identyczna dla wszystkich serwisów społecznościowych, takich jak Wikipedia, Nasza Klasa czy Facebook. Wartość jest udostępniania przez samych użytkowników dla innych użytkowników z nastawieniem, że inni też postępują w ten sposób.
Taki system określany jest też przez zapożyczenie z terminologii komputerowej, jako model P2P. Nazwa pochodzi od angielskiego zwrotu peer-to-peer, czyli równy z równym i określa typ komunikacji w sieci komputerowej, który gwarantuje obydwu stronom równorzędne prawa (w przeciwieństwie do modelu klient-serwer). Oddaje ona dobrze ducha całej ideologii, której promowaniem zajmuje się m.in. holenderska fundacja P2P Foundation, której celem jest "badanie wpływu technologii i myśli P2P na społeczeństwo".
Jakie inne narzędzia mogą znaleźć w internecie osoby, które chciałyby sfinansować swoje projekty w taki sposób? Osoby znające język angielski mogą zapoznać się ze spisem portali i serwisów umożliwiających zbiórkę pieniędzy na różne typy akcji na stronie http://p2pfoundation.net/Crowdfunding. Kilka z nich przedstawiam poniżej.
Kapipal.com to serwis, który umożliwia zebranie pieniędzy na dowolny pomysł. Ustawia się jedynie cel i czas zbiórki, a przekazywane przez naszych dobroczyńców pieniądze pojawiają się na rachunku Paypal.com, z którego możemy je przelać na zwykłe konto bankowe. Na stronie możemy zapoznać się także z Manifestem Kapipalistów, który dobrze pokazuje czym należy kierować się przy szukaniu pieniędzy systemem P2P.
Manifest Kapipalistów
1. Twoi przyjaciele są Twoim kapitałem - sieć twoich przyjaciół i kontaktów może pomóc Ci zebrać potrzebny kapitał.
2. Twoi przyjaciele mogą urzeczywistnić Twoje marzenia - każdy z nich może Cię wesprzeć nawet najmniejszą kwotą. Razem pomogą Ci osiągnąć każde marzenia, projekt i życzenie.
3. Twój kapitał zależy od liczby przyjaciół - wielu może zebrać duże sumy. Im więcej masz kontaktów, tym większe szanse na zebranie żądanej kwoty.
4. Twój kapitał opiera się na zaufaniu - wpłat nie otrzymujesz automatycznie. Nawet jeśli masz duży krąg znajomych to musisz jeszcze zdobyć ich zaufanie, jeśli nie znasz ich osobiście.
5. Twój kapitał budujesz "pocztą pantoflową" (word-of-mouth) - Twoi znajomi mogą pomóc zebrać Ci pieniądze, ale mogą także informować o Twojej akcji swoich znajomych. To rozbudowuje Twoją sieć i zwiększa prawdopodobieństwo zebrania żądanej kwoty.
Istnieją serwisy dedykowane określonym typom działalności. Np. www.sellaband.com to portal adresowany do młodych zespołów, które poszukują pieniędzy na wydanie płyt. Do 15 kwietnia 2010 r. przy jego wykorzystaniu udało się zebrać ponad 3 mln. dolarów. Młodzi projektanci mody mogą szukać wsparcia finansowego u osób odwiedzających www.catwalkgenius.com.
Odmiennym sposobem finansowania swojej działalności artystycznej jest tzw. mikropatronat (micropatronage). Polega on np. na sprzedaży "płyt jeszcze niewydanych". Taki charakter miało też sprzedawanie miejsca w napisach końcowych przywoływanego już filmu "Wiek głupoty". Południowoafrykańska piosenkarka Verity zebrała w ten sposób 80 tys. dolarów na swoją płytę "Journey". Za jej kolejny, jeszcze nie nagrany album "Yet To Be", zapłaciło do połowy kwietnia już 2131 osób (szczegóły na www.iamverity.com).
Taki model finansowania inicjatyw kulturalnych oparty o crowdfunding ma oczywiście wiele minusów i nie jest uniwersalnym rozwiązaniem dla wszystkich pomysłów. Jednak przy projektach skierowanych do wąskiego grona fanów lub osób związanych mocno z daną tematyką, szczególnie jeśli jest ona zrozumiała także w angielskojęzycznym obszarze kulturowym, z pewnością stanowi alternatywę dla sponsoringu czy grantów.
Paweł Wyszomirski


