ARCHIWUM. MIEJSCE PRL JEST W MUZEUM
4 czerwca, w dwudziestą pierwszą rocznicę pamiętnych wyborów, w Rudzie Śląskiej hucznie otwierano Muzeum PRL-u. Dwutysięczny tłum, który gościł na otwarciu muzeum to pierwszy sukces tego miejsca. W zabytkowych budynkach dziewiętnastowiecznego folwarku możemy zobaczyć eksponaty z czasów Polski Ludowej. Z MONIKĄ ŻYWOT, Prezesem Fundacji Minionej Epoki, rozmawia Jerzy Szczerbiński.
- Czy pomysł otwarcie Muzeum PRL-u to Pani pomysł na życie, czy pomysł na zarabianie pieniędzy?
- Na pewno nie jest to pomysł na biznes, bo w muzealnictwie generalnie ani w Polsce, ani na świecie się nie zarabia. Dane, które mam od kolegów muzealników, mówią że w dobrze prosperujących muzeach w Polsce przychody to 7 % w stosunku do całkowitych kosztów. Jest to raczej pomysł, żeby pokazać to piękne miejsce innym. Ważne jest też to, żeby pokazać że na Śląsku też się coś dzieje, Chcemy w naszym muzeum pokazać zwłaszcza młodym ludziom, jak wyglądało 45 lat historii Polski. Zbieramy rzeczy użytku codziennego, odtworzyliśmy mieszkanie, kuchnię, gabinet pierwszego sekretarza oraz izbę propagandy PRL-u. To, co jest udostępnione do zwiedzania, to tylko część kolekcji jaką posiadamy. Pokazanych jest np. 20 sztandarów, a mamy ich ponad 70. To samo dotyczy też wszystkich pozostałych eksponatów. To, co jest wystawione to jakieś 25 % tego, co udało nam się już zgromadzić. Eksponaty zbieramy od ponad trzech lat, czyli stosunkowo niedawno, ale za to bardzo intensywnie. Cały czas, oczywiście, wzbogacamy naszą kolekcję. Chcemy żeby ludzie mogli zobaczyć jak wyglądało życie w minionym ustroju, żeby sami mogli sobie wyrobić zdanie o tamtych czasach. Nie chcemy żeby to przedsięwzięcie było w jakikolwiek sposób łączone z polityką, nasze przedsięwzięcie jest apolityczne.
- A skąd się wzięła fundacja?
- Fundacja musiała powstać, bo muzeum „w organizacji”, a nasze z formalnego punktu widzenia jeszcze jest w organizacji, nie ma osobowości prawnej. I żeby cokolwiek móc zrobić formalnie np. nawiązać z kimś współpracę, podpisać umowę użyczenia eksponatu, to trzeba mieć właśnie osobowość prawną. W związku z czym w 2008 roku została powołana Fundacja Minionej Epoki a wcześniej, w grudniu 2007 roku Komitet Honorowy. Fundatorem jest Artur Nizioł, który do chwili otwarcia muzeum chciał pozostać osobą anonimową. Zarząd fundacji jest jednoosobowy. Tak naprawdę, to fundację i muzeum należy traktować jako jedno logo, jeden brand. Nie chcieliśmy powoływać Fundacji Muzeum PRL, bo wielu ludziom, również tym w urzędach, PRL źle się kojarzy. Teraz, po otwarciu muzeum i wystawy stałej przygotowujemy wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Kulturowego o rejestrację.
- Ile osób pracuje w muzeum?
- Jesteśmy placówka prywatną, nie mamy żadnego dofinansowania, od samego początku finansujemy się ze środków własnych. W związku z tym nie mamy ludzi na etatach, tylko współpracowników na umowę zlecenie. Prócz mnie w muzeum są zaangażowane cztery osoby. Do obsługi kasy dwie i dwie emerytowane nauczycielki historii będące przewodnikami po muzeum. Na początek tak to właśnie wygląda.
- Wspominała Pani o uroku tego miejsca. Co to za miejsce?
- To dawny folwark rodziny von Ballestrem do której należała znaczna część obecnej Rudy Śląskiej, Biskupice oraz Pławniowice. Folwark utworzono w 1890 roku, a jego oficjalna nazwa brzmiała folwark „Dwór Nowa Ruda”. Po wojnie ich majątek przejęło państwo, a tu utworzono Państwowe Gospodarstwo Rolne. Po roku 1989 grunt przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa, a w latach 90. funkcjonowała tu dojrzewalnia bananów, by wreszcie w 2002 roku posiadłość ta znów trafiła w ręce prywatne. Folwark wyglądał wtedy jak kompletna ruina. Zdjęcia, które powiesiliśmy na dawnej oborze nam przypominają a zwiedzającym pokazują ówczesny stan budynków i obejścia. To porównanie robi mocne wrażenie na zwiedzających.
- I rzeczywiście nie korzystaliście z żadnego dofinansowania, żeby uruchomić muzeum?
- Naszym założeniem było, iż dopóki nie wystartujemy i nie pokażemy tego, co zostało zrobione, to nie będziemy się ubiegać o finansowanie zewnętrzne. Fundacje w wyniku działań różnych osób z lat dziewięćdziesiątych miały negatywny obraz. Poza tym na pewno łatwiej rozmawia się ludźmi, kiedy można pokazać co się już zrobiło. Wtedy możemy powiedzieć: to i to zrobiliśmy sami, a to i to jeszcze chcemy zrobić.
- A skąd pochodzą eksponaty?
- Wszystkie prezentowane eksponaty prócz kilku pomników są naszą własnością. Są najzwyczajniej na świecie kupione, z czego ponad 90% kupiliśmy w największym polskim sklepie internetowym. Zawsze przy tej okazji żartuję, że powinni nam zacząć wypłacać dywidendę. Z wspomnianych pomników dwa są naszą własnością. Kupiliśmy „Lenina” a pomnik przyjaźni polsko- radzieckiej został podarowany fundacji przez Strzelce Opolskie, Natomiast generał Świerczewski i Pomnik Czynu Rewolucyjnego z Zabrza są użyczone na podstawie umów na czas nieokreślony.
- Kiedy można zwiedzać muzeum?
- Muzeum czynne jest od wtorku do niedzieli od 10.00 do 18.00. Bilety są w cenie 3 zł ulgowy i 6 zł bilet normalny. Czynne będzie do końca października, a potem znowu od kwietnia. Po wakacjach zapraszamy na lekcje muzealne, a w okresie wakacyjnym już zapowiedziały się grupy półkolonijne. Na ten sezon mamy uruchomiony bufet z napojami i przekąskami. W przyszłości być może zostanie uruchomiona jakaś większa działalność gastronomiczna. Oprócz zwiedzania naszych ekspozycji w ramach zakupionego biletu będzie można wejść do sali kinowej i obejrzeć film.
- Trzeba tez powiedzieć, że dobrze zorganizowane były działania promocyjne….
- Tak, dużą pomoc w tym obszarze działań okazało miasto Ruda Śląska, konkretnie wydział rozwoju miasta. Wydrukowano okolicznościowe plakaty i ulotki, bo otwarcie naszego muzeum odbyło się w ramach II Ogólnopolskiego Festiwalu Wspomnień. W całym województwie zawisło ponad 200 bilboardów, z tym że miasto nie ponosiło z tego tytułu żadnych opłat, bo była to nagroda w konkursie związanym z promocją miast. Jesteśmy co prawda prywatnym muzeum, ale istotne jest to, że jesteśmy w Rudzie Śląskiej. Więc jeśli my mówimy wszędzie, że muzeum jest w Rudzie Śląskiej, to dlaczego Ruda Śląska nie miała by mówić że właśnie tu znajduje się muzeum PRL-u. Dużo dobrego dla promocji naszego muzeum zrobiły już media. Pomimo moich obaw, nikt nie zadawał dziwnych pytań, nikt nie próbował doszukiwać się jakichś ukrytych podtekstów ani kontekstów. Teksty i relacje, które ukazały się po otwarciu były bardzo pozytywne. Dla przyjezdnych spoza Rudy Śląskiej oznakowaliśmy zjazd z autostrady A4 na węzłach „Wirek” i „Wspólna” oraz zjazd z DTŚ w Rudzie. Poza tym stawiamy na Internet.
- Czy to już koniec zagospodarowywania tego miejsca?
- Ależ nie. W perspektywie pięciu lat czeka nas rozbudowa oraz remont na razie nietkniętych obór. Jest już zgoda konserwatora zabytków na rozpoczęcie prac. Z chwilą kiedy nam się to uda zrealizować zyskamy kolejną powierzchnię wystawienniczą o powierzchni około 2 000 metrów kwadratowych, A to z kolei pozwoli zrealizować kolejne marzenie, aby odtworzyć typowe mieszkanie dla każdej dziesięciolatki, a więc lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych itd. Liczę też na to że przybędzie nam więcej pomników. Obok Kina Uciecha ustawiliśmy namiot plenerowy, by nasi goście mieli gdzie usiąść, czegoś się napić lub zjeść. Zapraszam wszystkich na naszą stronę internetową www.muzeumprl-u.pl gdzie będziemy informować o wszystkich nowych pomysłach i wydarzeniach.
- Dziękuję za rozmowę.


