ARCHIWUM. JESTEM WOLNYM STRZELCEM
Z Tomaszem Szabelskim, animatorem kultury śląskiej, prezesem zarządu Stowarzyszenia Inicjatywa, ojcem chrzestnym Festiwalu Filmów Kultowych, rozmawia Adam K. Podgórski
AKP. Panie Tomku: Krótko o sobie!
TSz. Krótko o 14 latach bliskich związków z kulturą pojętą jak najszerzej? To se ne da! Ale spróbuję. Na poważniej zaczęło się w 1998 roku od pierwszej edycji Festiwalu Filmów Kultowych. Startowaliśmy z 10 filmami, teraz na nasze spotkania, pokazy, projekcje przychodzi jedenaście tysięcy osób. Od tego czasu realizowałem rozmaite projekty kulturalne, szefowałem kinoteatrowi Rialto w Katowicach. Nie prowadzę skrzętnej buchalterii, ale oceniam, że w wydarzeniach, w których maczałam palce uczestniczyło sporo ponad 100 tysięcy ludzi.
AKP. Czym jest film kultowy? Kto i w jaki sposób decyduje o nadaniu jakiemu obrazowi tego statusu?
TSz. Wyraźnej definicji nie ma, i chyba nie jest potrzebna. Kazimierz Kutz, patronujący honorowo naszej inicjatywie powiada, że film kultowy, to film bliski komuś z jakiś osobistych względów. Stanisław Janicki z kolei uważa, ze film kultowy ma w sobie pewną metafizykę. Gdy połączymy te spojrzenia, pewnie zrozumiemy, dlaczego festiwal cieszy się takim ogromnym powodzeniem. Na majowej, trzynastej edycji pokazaliśmy blisko sto tytułów. Rewelacją w tym roku okazały się pokazy w dawnym, zdewastowanym ogromnie budynku kina Capitol, gdzie wyświetliliśmy dzieła Kubricka. Spadkobiercy, którzy dali nam zezwolenia na pokaz „Mechanicznej pomarańczy”, „Odysei komicznej”, „Lśnienia” i innych filmów, zażyczyli sobie, żeby projekcje odbywały sie paradoksalnie w obiekcie niekinowym, czyli w takim gdzie nie ma projektora 35 mm. Obiekt przy ulicy Plebiscytowej znakomicie spieniał te warunki – nie było to klasyczne kino. Jednorazowo na seansie bywało nawet do 400 oglądających.
AKP. Wspomnijmy o jeszcze jednym ewenemencie, jakim są pokazy najgorszych filmów świata.
TSz. Rzeczywiście, odbyły sie po raz czwarty i chyba są już stałym elementem programu festiwalu. To pomysł Jacka Rokosza, zafascynowanego dokonaniami Eda Wooda, który pisze doktorat na temat tej sfery kinematografii. Są to „dzieła”, które należą do kina klasy B albo i C, ale przy tym są niesamowicie zabawne.
AKP. O różnych sferach Pańskiej aktywności artystycznej jeszcze porozmawiamy, bo jest ich bez liku, Ale jedną z Pana pasji, a zarazem głównym zawodem, jest prowadzenie szkoleń z zarządzania projektami kulturalnymi.
TSz. W zeszłym roku realizowaliśmy w tym zakresie projekt, którego ideą była organizacja na terenie całej Polski bezpłatnych szkoleń. Głównym ich celem było doprowadzanie do wzrostu kompetencji pracowników instytucji kultury i członków organizacji pozarządowych w zakresie zarządzania projektami kulturalnymi, zdobycie wiedzy w zakresie myślenia projektowego, komunikacji w projekcie, współpracy z interesariuszami projektu, kierowania zespołem projektowym, korzystania z narzędzi projektowych – takich jak matryca logiczna, drzewo celów, drzewo problemów, harmonogram Gantta, ścieżka krytyczna. Zajmuję się tym jako certyfikowany trener, bo przecież z czegoś trzeba żyć. Tylko w zeszłym roku zaliczyłem ponad sto dni szkoleniowych. To ciężki kawałek chleba, ciągle trzeba być poza domen, daleko od rodziny.
AKP. A propos rodziny…
TSz. Syn Dominik, lat 5, córka Nina, 3 latka. Żona Ania ekspert od specjalistycznego języka angielskiego, czyli języka biznesu i jego różnych obszarów. Oboje jesteśmy freelancerami, nigdy nie chorowaliśmy na cieple posadki, bo to ograniczenie swobody.
AKP. Powróćmy do projektów i szkoleń.
TSz. Myślę, że świat zmierza ku specjalizacji, w związku z tym otwiera się możliwość realizowania specjalistycznych usług w dziedzinie w jakiej jesteśmy najlepsi, niezależnie od formalnego statusu wykształcenia, posiadanych tytułów. Ja skończyłem studia ekonomiczne na kierunku finanse i bankowość ale specjalizuje się w czymś zupełnie innym. W kontekście mojej specjalizacji żałuję mocno, że nie skończyłem studiów z filozofii, jakby bliższej mojej naturze. Ale ukończyłem też studia MBA na Politechnice Lubelskiej i Uniwersytecie w Illinois, które też mi dużo życiu zawodowym dały.
AKP. Czym się zajmował Pan w tej Ameryce?
TSz. Społeczną odpowiedzialnością biznesu, ideą która sprawnie funkcjonuje na całym świecie, a u nas jakoś nie znajduje siły przebicia i grzęźnie w jałowych sporach, czy jest etyczna, czy nie; czy firmy łożą dla dobra wspólnego, bo chcą, czy dlatego, że muszą. Na świecie jest to postawa zakodowana w świadomości ludzi, realna we wszelkich strukturach od lokalnych, do ponadnarodowych, korporacyjnych. Tak mały sklepikarz wspiera drużynę piłkarską z ulicy albo teatrzyk z pobliskiego collegeu.
AKP. Głównym obszarem Pańskiej aktywności jest Śląsk.
TSz. Prawda. Jestem między innymi członkiem Rady Programowej ds. Europejskiej Stolicy Kultury 2016 w Katowicach.
AKP. Słyszałem! Katowice są ponoć na końcu listy. Mimo, że glosowałem elektronicznie, za!
TSz. A ja sądzę, że od czasu kiedy zajął sie tym Marek Zieliński, szef Ars Cameralis, wszystko zmierza w dobrym kierunku. Katowice mogą okazać się czarnym koniem plebiscytu, w którym rywalizują polskie i hiszpańskie miasta. Startujemy pod hasłem „Katowice – miasto ogrodów”. Spoglądam, czy pan się nie uśmiechnie ironicznie.
AKP. Ależ skąd! Jako leśnik z wykształcenia wiem, że Katowice mają na swoim terytorium miejskim znaczące kompleksy leśne. A Giszowiec, Nikiszowiec, przecież to dzielnice ogrody. Zresztą sam tytuł dzieła Małgorzaty Szejnert „Czarny ogród” brzmi zachwycająco. Popieram, bo widzę szanse!
TSz. Wróćmy do naszego województwa. Aktualnie realizuję bardzo ciekawy projekt pod tytułem Program Promocji Produktów Kulturowych Województwa Śląskiego.
AKP. Mocno brzmi!
TSz.. Bo to jest mocne. Największe zamierzenie badawcze w sferze śląskiej, i pewnie całej polskiej kultury. Badania i raporty z zakresu analizy potrzeb kulturalnych mieszkańców województwa, potencjału instytucji kultury, promocji kultury, identyfikacji produktów kulturowych, analizy materiałów zastanych itp. Wyniki chcemy zaprezentować na wrześniowym kongresie kultury. Pokażemy, co myślą nadawcy i odbiorcy treści kulturowych, czyli organizatorzy i uczestnicy wydarzeń kulturalnych.
AKP. No właśnie, bo tu na Śląsku, chyba powszechne jest przekonanie o niskiej jakości kultury, że w ofercie dominują imprezy z orkiestrami dętymi lub pseudośląskimi chałturami, piwem i krupniokami.
TSz. To nieuprawnione mniemanie. W 2500 ankietach zadaliśmy pytanie, czy Śląsk jest regionem kultury. 75 % odpowiedzi brzmiała: tak! Tak sądzą mieszkańcy naszego województwa. Natomiast, gdy zapytaliśmy ludzi w instytucjach kulturalnych, niby o to samo, bowiem jaka w ich przekonaniu część opinii publicznej jest pozytywnego zdania o poziomie usług kulturalnych, odpowiadali najczęściej, że 20-30%. Poza tym źle są dobierane narzędzia promocyjne przez organizatorów imprez kulturalnych. Z przeprowadzonych badań wynika, że zaledwie 10 % respondentów szuka odpowiedniej dla siebie oferty kulturalnej w Internecie, 27% o imprezach kulturalnych dowiaduje sie pocztą pantoflową, a kolejne 25% z doniesień prasowych.
AKP. I jaki z tego wniosek?
TSz. marzy mi się wielofunkcyjny, multimedialny portal kulturalny dla województwa skalskiego. Takie miejsce w globalnej cyberprzestrzeni, którą będzie znał każdy, gdzie będzie przedstawiona oferta zarówno renomowanych instytucji kultury, jak i imprezy organizowane w gminach wiejskich, np. w ochotniczej straży pożarnej w Międzybrodziu Bialskim. Bedzie to też miejsce prezentacji poszczególnych twórców, ich pomysłów, dokonań. Takie połączenie informatora kulturalnego z Facebookiem., prostego w obsłudze, dynamicznego i bardzo aktualnego
AKP. Jednak do społeczeństwa informatycznego wciąż nam daleko, podobnie zresztą jak do obywatelskiego. Sam Pan wspominał o ograniczonym korzystaniu z Internetu
TSz. Tak, ale to trzeba zmienić, nad tym pracować, do tego dążyć. Napisaliśmy już projekt do urzędu marszałkowskiego, który przeszedł pomyślnie ocenę formalną. Jeśli znajdą się pieniądze na dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego, to za dwa, trzy lata pomysł ten stanie się rzeczywistością.
AKP. Tego najszczerzej Panu życzę!
TSz. Dziękuję.


